Świat freeware

Moim celem jest przekonanie Was do oprogramowania legalnego, na licencji freeware. Bez cracków, zupełnie za darmo. Bez okradania instytucji, narażania się prawu. Przedstawię tylko kilka z nich. Sprawdzone przezemnie i używane na codzień.

Bezpieczeństwo:

Zaczynamy od firewalla.
Najlepszym jak dotąd pracującym u mnie firewallem jest program o nazwie Securepoint Personal Firewall
Jest to program całkowicie za darmo. Z instalacją nie ma większych kłopotów. Jak poradziłeś/aś sobie z Gadu-gadu, to z tym też sobie poradzisz.
Kwestia konfiguracji rozwiązana… Nic nie musisz ustawiać. Program posiada kontrole dostępu do internetu na poziomie aplikacji. Więc zacznie zadawać pytania czy chcesz dopuścić np. gadu-gadu do internetu. Prawie zawsze zezwalasz klikając ALLOW.
Jeżeli natomiast jako aplikacja zgłasza się mblaster, MSlti64 klikasz DENY, i wirus nie ma dostępu do internetu.

To tyle, sprawa firewall’a załatwiona. Kolejno zajmiemy się programem antywirusowym.
Jednym z najlepszych jest AVG.AVG free edition, kolejny program za darmo świetnie spełniający swoje funkcje.
Instalacja również banalna, po niej trzeba tylko uaktualnić bazy wirusów. Jedna z ciekawszych funkcji tego programu to kontrola rejestru, a konkretnie programów uruchamianych przy każdym starcie komputera.
Większość wirusów i robaków dopisuje się do autostartu, przykładem jest słynny mblast , wystarczy wpisać msconfig w START->Uruchom…
i w zakładce “startup” sprawdzić co nam się dopisało. W ten sposób można ręcznie usunąć mblasta, jak i MSlti64.
Choć antywirus dobrze rozpoznaje wszelkiego rodzaju śmieci, przyda się jeszcze program o nazwie Adaware Personal
Wyszuka nam programy nie do końca potrzebne i przyjazne użytkownikowi.
Z takim arsenałem niestety dalej nie jesteśmy bezpieczni. Bardzo przyda się aktualizacja windowsa. Polecam service pack 2. Instalując tą poprawkę nie zobaczysz już 20 otwierających się okienek wbrew Twojej woli.

Wygląd:

Jest wiele programów upiększających dla windowsa. Niewiele darmowych. Zajmijmy się ową mniejszością.
Znudził Ci się ekran startowy windowsa… Za każdym razem napis Microsoft windows… Zainstaluj bootskin. Wybierz skórkę. Od tej pory uruchamiając komputer będziesz podziwiał/a wspaniałe widoki, piękne panie, co tylko zechcesz.
Program ma funkcję tzw. randomize screen , za każdym razem będzie wybierany losowy obrazek.

Grafika:

Najlepszym programem dla początkujących jak i dla profesjonalistów w mojej opini jest GIMP

Wszystko o czym nie napisałem znajduje się tutaj
bogata kolekcja programów freeware, bardzo dobrych i sprawdzonych.

Fascynacja EPULSEM, przemija czy pozostaje…?

Od zarania dziejów ścieżkami człowieka kieruje los. Każdy z Nas ma swoje pasje, doświadczenia, potrzeby. Jedni egzystują, inni zaś idą przez życie chwytając garściami każdą możliwość. Niewielu zaś dostrzega uśmiech na twarzy przechodnia. Niewielu potrafi się otworzyć, niewielu okazuje to, co czuje w głębi siebie. Mówiąc w skrócie, każdy z Was dotarł do miejsca, zwanego Epulsem. No i co my tu mamy???

Z moich obserwacji wynika, że na początku pojawia się fascynacja tą stroną. Możemy oglądać czyjeś zdjęcia, głosować, komentować. Na bazie tak prostych czynności dochodzi do generalizacji warstw społecznych. Pojawiają się stwierdzenia: “plastykowa panienka”, “mięśniak”, “metalowiec”, “dres” itp. Nic mylnego! Przecież nikt mi nie wsadzi noża w plecy za to, że słucham zespołu Metallica i łaże po domu w dresie… Upychamy kogoś w ramki, przez co ograniczmy samych siebie. Chociaż tutaj w sieci jest wielu odważnych, którym najprościej mówiąc zwisa czy zrobią komuś przykrość, a nawet krzywdę.
Konstruktywna krytyka, owszem, czemuś służy, ale chamstwo i brak kultury, czy to jest Komuś potrzebne? Czy Ktoś to lubi?

A przeważnie ocen i komentarzy dokonuje się za to jak wygląda profil, za to czy ktoś miał lepszej jakości aparat, markowe rzeczy, słucha podobnej muzy, ma bardziej kryjący makijaż na twarzy. Zanim kogoś ocenimy zastanówmy się czy po pierwsze ta osoba sobie tego życzy, obejrzyjmy prezentację, poczytajmy pamiętnik, może właśnie stara się nam coś przekazać.. Zamieńmy parę zdań. Zapytajmy jak się czuje, czy nie napiłaby się herbaty, nie bójmy się otwartej komunikacji. Większość z Was zostawia jednak komentarze, które niczego w sobie nie niosą, duplikują się, po brzegi wypełniają emotikony. No i to ciągłe narzekanie…że jest źle, choć niewielu tak naprawdę dostało od życia po tyłku.

Za to po pewnym czasie większość dostaje frustracji. Spotkałam dużą ilość osób, które z jakichś powodów usunęły profil, zamierzają to zrobić lub przestają z niego korzystać tak aktywnie jak robiło to na początku. Przejadło im się? Tylko właściwie co? Wyjałowione schematyczne czynności, które zniechęcają, bo człowiek nie potrafi dać niczego z siebie? Każdy potrzebuje ciepłego, dobrego słowa. Tak już jest skonstruowana ludzka istota, że bez uczuć czuje się martwą. Każdego dnia można cieszyć się z drobnych przyjemności. Spotkało mnie tutaj dużo miłego, poznałam wielu wspaniałych ludzi, niektórzy z nich są moimi przyjaciółmi, pomogli mi nie raz, inni zaś potrzebują mojej pomocy. Pamiętam więc, że najważniejszy jest człowiek.

Jedni stwierdzą, to tylko Internet, racja, to tylko Epuls… Więc zastanów się jeden z drugim, co Cię tu przyciąga… Epuls to nie jest fascynacja, ona kiedyś mija. To nie jest klaser ze zdjęciami i jedno wielkie czytowisko. Po drugiej stronie kabla siedzi człowiek, który ma serce i umysł. Więc może czas zacząć ich tu używać. Mam racje czy nie? Doceńmy w końcu to, co tu mamy. Podtrzymujmy się na duchu, gdy wypala Nas codzienność…Chyba wypada Nam chociaż spróbować.

Cena Życia

„Wszystko jest na sprzedaż (…) wszystko ma swą cenę, nawet jeśli w to nie wierzysz”. A jaka jest cena zycia? Czy ona istnieje?

Za każdym razem, gdy czytam, że w wyniku rozboju czy innego przestepstwa ktoś traci życie, zaczynam się zastanawiać, jaka jest cena życia. Wartość istnienia zaczyna się od 10gr brakujących do wina czy piwa, górnej granicy nie można jednoznacznie okreslić. Na próżno szukać przykładów w prasie ogólnokrajowej, już predzej trafi się na ledwo widoczną wzmiankę w prasie lokalnej, na podrzędnych stronach, gdzieś w rogu. W dobie eutanazji, aborcji, obojetności na zło dziejace się obok nas, ludzkie życie traci na wartości. Fakt pojedyńczego morderstwa nie ma dostatecznej siły przebicia, to musi być masowa tragedia, minimum 2-3 osoby i wykonana w sposób bestialski. Pozostałe są „niegodne” uwagi i nie docierają do naszej świadomości. Potrzeba czegoś na miarę Biesłanu, aby zszokować opinię publiczną. Mniejsze tragedie, choćby dziejace się w Czeczeni czy Izraelu już nas nie fascynują, gdyż są przereklamowane. Już nikt nie nagłaśnia przypadków „śmierci bez powodu” czyli np. pobicia za strój, albo fryzurę. Kiedyś wystarczył dzień, dwa, a już na ulicach były czarne marsze, marsze milczenia, czy przejazdy taksówkarzy trąbiących w proteście na zabójstwo jednego z nich. teraz morderca wychodzi z więzienia za dobre sprawowanie, po czym popełnia kolejne przestępstwa. Czy taka powinna być sprawiedliwość?
Gdy wspomina się spontaniczne odruchy współczucia rodzinom czy marsze milczenia, chce się zaśpiewać za Marylą Rodowicz „ale to już było”. Szkoda, że nie wróci wiecej… Jaka według Was jest cena życia?

Przemoc w rodzinie

Często sprawa przemocy w rodzinie pozostaje tematem tabu

Prawie nikt na ten temat nie chce się wypowiadać, a nawet gdy jest świadkiem takiego faktu, odwraca głowę i zatyka uszy udając, że nic w tej sprawie nie wie. To, że problem istnieje i nie jest problemem marginalnym, świadczą wypowiedzi niektórych Epulsowiczów. Oto fragment listu w tej sprawie, który do mnie dotarł – pisze 16-letnia dziewczyna: „Nienawidzę ojca za to, że mnie bije. Co wtedy czuję? Jedno wielkie upokorzenie. Czasem nawet nie boli tak bardzo, ale wtedy nienawidzę go najbardziej. Pamiętam jak się okazało, że nie zdam do drugiej klasy. Trzy lata temu. Kazał mi się rozebrać i położyć na kanapie. Wstyd był większy od wszystkiego. Jemu to tak łatwo przychodzi, pas, kabel i wio! Nie zastanawia się nigdy nad tym, co wtedy czuję? Jak ja się go boję!!! Boję się odezwać, żeby znów nie wrzeszczał.”

Cóż pozostaje dziecku, nad którym znęcają się osoby, które powinny dbać o jego bezpieczeństwo? Jest ono bezsilne. Aby uniknąć takiego traktowania najczęściej ucieka z domu, albo targa się na własne życie. Niekiedy, jeśli ma odwagę, powie o tym innym, ot choćby w trakcie rozmowy przez internet. Może liczyć na dobrą radę, pocieszenie i… nic poza tym, gdyż zazwyczaj obawiając się reakcji rodziców nie chce o tym powiedzieć instytucjom, które powołane są do przeciwdziałania takim praktykom.

Osobiście jestem wrogiem takich metod wychowawczych, gdyż uważam, że znacznie więcej można osiągnąć przez rozmowę, zwrócenie uwagi. Nawet innymi środkami, jak np. zakaz wyjścia z domu przez określony czas, oglądania ulubionego programu TV czy korzystania z komputera. Cóż z tego, skoro wśród nas są ludzie, dla których jedyną metodą wychowawczą jest bicie, a niekiedy wręcz katowanie. Jest to tym bardziej przykre, że do takich metod uciekają się bardzo często wykształceni, bardzo poważani i szanowani ludzie.
Instytucje zajmujące się problemem przemocy w rodzinie w województwie:

– DOLNOŚLĄSKIM
Pogotowie Opiekuńcze
ul. Borowska 181
50-553 Wrocław
tel. 071/364 29 79

Terenowy Komitet Ochrony Praw Dziecka
ul. Jasna 11
58-500 Jelenia Góra
tel. 075/642 48 61
telefon zaufania:
075/642 20 17 (pon., śr., pt. – 16:00-18:00)
– KUJAWSKO-POMORSKIM
Centrum Pomocy Rodzinie

Stowarzyszenie „Medar” – „Przeciw Przemocy – Wyrównać Szanse”
ul. E. Gierczak 8
85-791 Bydgoszcz
tel. 052/348 55 47
pon.-pt.: 17:00-20:00
Punkt Niebieskiej Linii: 0-800-15-55-69

Terenowy Komitet Ochrony Praw Dziecka
ul. Ks. Skargi 6
89-100 Nakło n/Notecią
tel. 052/386 08 14, 052/386 08 17
– LUBELSKIM
Komitet Ochrony Praw Dziecka
ul. Lwowska 21
22-100 Chełm
tel. 082/565 95 10
– LUBUSKIM
Ośrodek Interwencji Kryzysowej
ul. Okrzei 70a
68-200 Żary
tel. 068/470 14 44
pon.-pt.: 16:00-20:00

Telefon Zaufania dla Osób Doznających Przemocy Domowej Zielona Góra
tel. 068/325 08 63 przez całą dobę
– ŁÓDZKIM
Ośrodek Interwencji Kryzysowej
Miejskie Centrum Pomocy Społecznej
ul. Polna 18/20
98-200 Sieradz
tel. 043/827 41 19 (pon.-pt.: 8:00-19:00)
– MAZOWIECKIM
“Niebieska Linia”
0-801-1200-02 / płatny pierwszy impuls/
codziennie 10:00-22:00
nr płatny: 022/666 00 60
ul. Szczotkarska 48a
01-382 Warszawa
tel. 022/666 10 36
Punkt Informacyjno-Konsultacyjny dla Ofiar Przemocy Domowej
Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej
ul. Kościuszki 3
05-500 Piaseczno
tel.022/756 72 63
Terenowy Komitet Ochrony Praw Dziecka
ul. Malczewskiego 20
26-600 Radom
tel. 048/36 227 45 lub 048/988
Ośrodek Pomocy Rodzinie
Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej
ul. Limanowskiego 134
26-600 Radom
tel.048/360 88 29
– MAŁOPOLSKIM
Punkt Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie
ul. Handlowa
34-200 Sucha Beskidzka
tel. 033/874 22 71
pon.-pt.: 16:00-18:00
Terenowy Komitet Ochrony Praw Dziecka
ul. Nauczycielska 5
33-100 Tarnów
tel. 014/633 25 72
Terenowy Komitet Ochrony Praw Dziecka
ul. Lubomirskiego 21
31-509 Kraków
tel. 012/430 35 03, 012/421 07 09
wt., czw.: 15:00-20:00

Ośrodek Interwencji Kryzysowej
ul. Radziwiłowska 8b
31-026 Kraków
tel. 012/421 82 42, 012/421 92 82

Schronisko dla Ofiar Przemocy w Rodzinie
os. Krakowiaków 46
31-964 Kraków
tel. 012/425-81-70
– OPOLSKIM>
Pogotowie Interwencji Społecznych dla Dzieci
ul. Unii Lubelskiej 8
48-303 Nysa
tel. 077/431 08 28
czynne całą dobę

Ośrodek Adopcyjno – Opiekuńczy TIS
Ul. Marii Rodziewiczówny 18
48-303 Nysa
0-77 435-28-80

Ośrodek Interwencji Kryzysowej
Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej
ul. Wrocławska 44
45-701 Opole
tel. 077/457 54 90, 077/457 54 92
– PODKARPACKIM
Komitet Ochrony Praw Dziecka
pl. Wolności 1
35-073 Rzeszów
tel. 017/852 49 45 wtorki od 17:00

Fundacja “Zanim Nadejdzie Jutro”
skr. poczt. 21
38-500 Sanok
tel. 013/464 35 18
– PODLASKIM
Młodzieżowy Ośrodek Terapii i Readaptacji – “ETAP”
ul. Włókiennicza 7
14-464 Białystok
tel. 085/744 52 24

Ośrodek Interwencji Kryzysowej
ul. Włókiennicza 7
15-464 Białystok
tel. 085/744 50 27
– POMORSKIM
Ośrodek Interwencji Kryzysowej
ul. Gen. Stanisława Maczka 1
81-417 Gdynia
telefon interwencyjny: 058/622 22 22

Dom Interwencji Kryzysowej
pl. Wolności 3
Słupsk
tel. 059/842 71 25

Centrum Interwencji Kryzysowej PCK
Al. Zwycięstwa 27
80-219 Gdańsk
tel. 058/341 73 77, 058/341 43 41

– Śląskim
Niebieska Linia w Częstochowie
0-800-16-31-02

Terenowy Komitet Ochrony Praw Dziecka
ul. Młyńska 21/23
48-098 Katowice
tel. 032/253 63 76
środy 13:00-17:00, piątki 11:00-14:00

Terenowy Komitet Ochrony Praw Dziecka
ul. Mościckiego 14/16
41-200 Sosnowiec
tel. 032/266 03 87

Terenowy Komitet Ochrony Praw Dziecka
ul. Konstytucji 3-go Maja 44/111/4
41-943 Piekary Śląskie
tel. 032/287 20 10
codziennie 14:00-18:00
– ŚWIĘTOKRZYSKIM

Punkt Interwencyjno-Konsultacyjny
ul. Sikorskiego 19
26-110 Skarżysko-Kamienna
tel. 041/252-50-35

Świętokrzyskie Centrum Profilaktyki i Edukacji
ul. Manifestu Lipcowego 65
25-433 Kielce
tel. 041/331 53 13
-WARMIŃSKO – MAZURSKIM

Hotel dla Matek z Dziećmi Chroniącymi się Przed Przemocą
Ośrodek Interwencji Kryzysowej
ul. Nowodworska 49
82-300 Elbląg
tel. 055/232 42 60

Centrum Pomocy Rodzinie
ul. Kopernika 45
10-512 Olsztyn
tel. 089/527 20 54
– WIELKOPOLSKIM

Terenowy Komitet Ochrony Praw Dziecka
ul. Garbary 97/8
61-575 Poznań
tel. 061/855 22 78, 061/853 13 93

Komitet Ochrony Praw Dziecka
Rynek 8
64-100 Leszno
tel. 065/520 20 58 poniedziałki 17:00-18:30

Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie
ul. Pawła Cymsa 16
62-200 Gniezno
tel. 061/425 52 98
– ZACHODNIOPOMORSKIM
Ośrodek Interwencji Kryzysowej
Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie
ul. Słowackiego 13
71-434 Szczecin
tel. 091/422 55 65, 091/421 02 05

Ośrodek Informacji i Pomocy Rodzinie “Erka”
ul. Kolumba 60
70-035 Szczecin
tel. 091/488 42 50

Centrum Wspierania Rodziny
ul. Wolności 4
76-130 Polanów
tel. 094/318 83 31

Kradzież i przemoc w szkole

Każdy napewno zetknął się z sytuacją “dawaj bo …”, albo widział to na własne oczy. Nauczyciele dobrze wiedzą, że w szkołach jest “krojenie”.
Często mówią o tym publicznie, np. “wymuszenia to wciąż zwykła rzecz, bo nikt tego nie zgłasza”. W sądzie poszkodowany musi się spotkać ze sprawcą, a to powstrzymuje rodziców i uczniów. Nauczyciele też się boją, a szkoła jest bezsilna.
Przykładem jest nauczyciel, któremu zakładali śmietnik na głowę. Silniejsci kroją słabszych, bo chcą mieć kasę, discman’a lub komórkę.

Niektórzy nauczyciele mowią rzecz straszną, lecz prawdziwą : “teraz kradnie się z biedy; ci co juz skończyli szkołę, nie boją się swoich dawnych nauczycieli”.
Czemu nie mają kasy? Dzięki polskiemu rządowi, który ciągle podwyższa podatki.

Niektórzy kroją, bo mają ciężką sytuację w domu i chcą pomóc. Matka, która dostaje pieniądze od dziecka pyta: “skąd je masz?”, a on kłamie w żywe oczy: “zarobiłem”. Przykłady można podawać w nieskonczoność.
Powinniśmy zadać sobie pytanie: “czy jest jakiś sposób, aby zapobiec kradzieżom pod szkołami?”.

Człowiek- najokrutniejsze zwierzę

Na codzień nie przejmujemy się tym, co sie dzieje setki, tysiące kilometrów od nas…

Niedawno obejrzałem pewien filmik, link dostalem od kumpla. Filmik ten zmienił cały mój pogląd na głośną ostatnio sprawę iraku i terroryzmu. Po jego obejrzeniu nasunęły mi się pytania: W jakim celu mordujemy się nawzajem? Czemu w dzisiejszych czasach boimy się wyjść na ulicę? Dlaczego w ludziach jest tyle zła?

W tymże filmiku przedstawiona jest grupa terrorystów wykonująca wyrok na bogu ducha winnemu człowieku. Wyrok polega na obcięciu jego głowy nożem wojskowym.

Rozesłałem link do wszystkich osób, które mam na tlenie i na gadu-gadu. Reakcja była zawsze ta sama – obrzydzenie ludzką naturą…

Na codzień nie przejmujemy się tym, co sie dzieje setki, tysiące kilometrów od nas, nie przejmujemy się milionami które, giną z rak przestępców i terrorystów.

Ten artykuł ma być krótki, ale treściwy. Ma zwracać uwagę na cały ten problem.

Pomyślmy czasem nad tym, co robimy, by nasz świat był lepszy…

SUPER(MARKETOWA) Przyszłość za 129 zł

Kilka dni temu kupiłem wiertarkę.
Nie byłoby w tym nic szczególnego, setki ludzi codziennie kupują wiertarki. A to z potrzeby, a to na zapas, a to bo jest okazja. Ja kupiłem z potrzeby, a raczej konieczności – ściany w bloku, w którym właśnie zakładam okablowanie strukturalne mojej Sieci są harde i twarde jak Wilczy Szaniec. Wiertarką udarową można sobie co najwyżej tam poszpanować.

Nabyłem więc SDS-a (taka wiertarko-młot, w beton wchodzi jak w masło). SDS kosztował mnie 129zł. Czyli coś koło dziennego zarobku. U BOSCH-a kosztowała niecały tysiąc złotych. W NOMI – sześćset. A w HYPERNOWEJ – 129.

Kupiłem najtańszą, jako że potrzebowałem wywiercić KILKA dziurek. Gdybym zakładał, że bedę przez nastepne osiem lat wiercił dziury pod parapetami bunkrów, nabyłbym bezapelacyjnie BOSCHa. A tak, mam nadzieję że mój SDS firmy “no name” rozleci się przed upływem terminu gwarancji, co pozwoli mi wymienić go na nowego.

I tak sobie myślę, patrząc na tego SDSa – kiedyś kupiłbym BOSCHa… Raz, że do kupienia był tylko porządny sprzęt, którego można było używać bez awarii i dziesięć lat, a jeszcze można było dostać po Ojcu całkiem sprawną wiertarę MADE IN BULGARY’1975 Dwa, że sprzęt kupowało się NA PRZYSZŁOŚĆ, miał on służyć długo i wydajnie, nie robiąc niespodzianek.
Dzisiaj wszyscy myślimy inaczej. (Super)Marketowo. Chwilowo. Znajomy Ojciec nabywając wiertarkę TIP za 50zł wlicza ją w koszty montażu szafy. Jeśli się po dwóch szafach rozleci, nabywa nową. Nie wiem, czy chce mu się nawet ją reklamować. Ja nabywam SDSa też tymczasowo…
Wszyscy żyjemy w jakiejś tymczasowości, bez komfortu bezpieczeństwa na przyszłość. Nie planujemy nic na czas dłuższy, niż okres gwarancji w Markecie, czy czas spłaty rat za lodówkę.

Ile warte jest dziś poważne planowanie, kiedy, żeby przeżyć, pracujemy na czarno, albo w odcieniach szarości – byle tylko wyrwać Urzędowi Skarbowemu co jego, i ZUS-owi, co nasze…
Kupije SDS-a w Hypernowej ZDAJĄC SOBIE SPRAWĘ, że CENA JEST ADEKWATNA DO JAKOŚCI. Nie mogę się spodziewać że “toto” pochodzi osiem lat. Jednak niektórzy traktują nabycie takiej wiertary jako niebywałą OKAZJĘ! Wydaje im się, ze BOSCH oszalał, wołając za swoje produkty 1000zł, a w NOMI conajmniej przeginają z cenami. Takie myslenie JEST GROŹNE. Spodziewanie się, że coś, co dostajemy pięć razy mniej będzie tym samym towarem o tej samej jakości.
Ilu z nas kupuje tylko w Markecie, bo tam jest taniej… Wiekszość. I to jest OK. GROŹNE jest to, że niektórzy wierzą, że to, co kupują jest dobre. Takie samo jak inne, droższe! Ser za 10zł nie jest z proszku, pasztet za 50gr ze zmiotków i odpadów kurzych, a szynka za 12zł – sklejana hormonalnie z odpadów…

Najgroźniejsze jest to, że wiekszość bywalców Marketów NIE MA WYBORU. Nie stać nas na wybór. Nie stać nas na szynkę z prawdziwej świni, za 35zł/kg. Na wiertarkę za 997zł.
Dajemy swoim dzieciom to, co MOŻEMY im dać. Marketową przyszłość za 129 zł.

“Znaleźć szczęście w sobie”

Świat nie ma określonego charakteru i tylko my przez własne Postrzeganie mu go nadajemy

Po kilku dniach na ePulsie stwierdzić można ogólną tendencję do łapania tzw. “dołków”. Koniec wakacji sprzyja przeróżnym frustracjom, mija wakacyjne zauroczenie, w perspektywie kolejne szkolne boje… W całej tej nieciekawej atmosferze pojawia się coraz więcej głosów ludzi niepotrafiących doszukać się w życiu większego sensu, bądź tych, którzy nawet nie próbują go szukać i zagłebiają się w nihiliźmie dnia powszedniego.

Takie nastawienie nie przynosi żadnych profitów, a nawet w sposób znaczący rujnuje zdrowie fizyczne i psychiczne. Jednak ze smutkiem można walczyć w całkiem nieskomplikowany sposób.

Pierwszą rzeczą na drodze do czerpania radości z Życia i Świata, jest uzmysłowienie sobie, że sam Świat nie jest ani dobry, ani zły. Świat pozbawiony jest obiektywnego charakteru. To my, poprzez Postrzeganie, nadajemy mu odpowiedni charakter. Jeśli sobie to uświadomimy, stanie się to wielką i potężną bronią w naszej walce o własne szczęście. Jednak nieświadomi najczęściej obracamy ową broń przeciw sobie.

Uświadomiwszy sobie, że świat jest bezbarwny i tylko od nas zależy, jakie założymy okulary, musimy zdać sobie sprawę z tego, że naturalnym stanem Umysłu jest szczęście. Nie zrozumcie mnie źle, nie chcę tu propagować hedonistycznych zapatrywań, nie chodzi mi o szczęście czerpane z zaspokajania wszelkich zachcianek. Szczęście o którym piszę jest stanem naturalnym, czyli istnieje również w przypadku braku jakichkolwiek okoliczności. To znaczy, że gdyby nie było rzeczy, które nas martwią oraz tych, które nas cieszą, wyłączając naszą ingerencję, Umysły same w sobie pozostawałyby w szczęśliwości.

Dotychczasowe ustalenia: Świat pozbawiony jest własnego charakteru, a Umysł w swej naturze utrzymuje radość. Jednak to, w jakim znajdujemy się stanie, zależy od elementu, na który jedynie mamy wpływ, czyli od relacji pomiędzy Umysłem, a Światem. Relacją ową jest właśnie wspomniane powyżej Postrzeganie.

To od Postrzegania zależy, czy czujemy się szczęśliwi, czy wręcz odwrotnie – nurzamy się w beznadzieji. Wiedząc jednak, że stan smutku jest tylko sztuczną projekcją naszego Umysłu, spowodowaną ingerencją innych ludzi, bądź negatywnym Postrzeganiem, łatwo możemy rozpocząć pracę nad poprawą naszego psychicznego samopoczucia. Należy we wszystkim doszukiwać się pozytywnych aspektów. A jeśli nasze relacje z innymi ludźmi są niemożliwe do sprowadzenia na pozytywne płaszczyzny, zawsze można spóbować ograniczyć je do absolutnego minimum, w większości przypadków można je w ogóle zniwelować.

Oczywistą konsekwencją takiego postępowania będzie pewien osobliwy dystans. Dystans do Świata i do innych ludzi wynikający ze świadomości roli Postrzegania w naszym i cudzym Życiu. Zobaczycie, że ludzie hiperbolizują swoje problemy i to uniemożliwia im znalezienie najlepszego i często najprostszego wyjścia. Jednocześnie odniesiecie te spostrzeżenia do własnego Życia i odtąd większość problemów przestanie nimi być, a te, których nie da się rozpuścić poprzez Postrzeganie, staną się o wiele prostsze do rozwiązania.

Ważne jest jeszcze nasze wewnętrzne nastawienie. Nastawienie bowiem często determinuje Postrzeganie. Prawdą jest, że jeśli będziemy dążyli do radości i szczęścia w naszym wnętrzu, odnajdziemy je w świecie fizycznym. Świat fizyczny pełen jest doznań, którym można (poprzez Postrzeganie) nadać róznoraki charakter. Jednym jest łatwiej, innym trudniej przypisać szczęście. Jednak odpowiednie nastawienie pomoże nam na pewno w wyławianiu ze strumienia zdarzeń i doznań tych elementów, którym najłatwiej przypisać pozytywne emanacje.

Tak więc podsumowując: Świat nie ma określonego charakteru i tylko my przez własne Postrzeganie mu go nadajemy. Naturą Umysłu jest radość, powinniśmy zatem dostosować do tego nasze Postrzeganie. Smutki to skutek złego Postrzegania i niemożliwe jest, żeby “Świat się na nas uwziął”, bo przecież nie ma on własnego charakteru! Kluczem do metamorfozy Postrzegania na najprostszej z możliwych płaszczyzn jest nasze własne nastawienie. Pracujcie nad nim, a niedługo wyrwiecie się z dekadenckich nastrojów i odkryjecie radość Świata.

Rzeczywistość jest bowiem ekstazą Postrzegania.

Dzisiaj ja zapłacę…

Sprawa prosta z pozoru. Wydaje się, że reguły są z góry ustalone. Czy jednak jest tak naprawdę? Kto płaci na randce? Chłopak czy dziewczyna?

Oczywiście wszyscy zgodnie krzykną – chłopak. W porządku. Na pierwszej randce, szczególnie jeśli na nią zapraszał, jest to jak najbardziej w dobrym guście. Jeśli tego nie zrobi możemy z całą surowością nazwać go burakiem i nieokrzesanym chamem.

Kiedy mężczyzna płaci za kobietę jest to oznaką dobrego tonu, jego klasy. Oznacza, że ma gest i nie oszczędza na drobiazgach. Jest mężczyzną znającym zasady bon tonu. Czy powinien jednak płacić za nią zawsze? Czy mężczynę należy traktować jako bezterminowego sponsora? Moim zdaniem nie.

Jeśli uznać, jak napisałem wcześniej, że mężczyzna z klasą płaci na pierwszej randce, to po czym poznać, na tej samej randce, dziewczynę z klasą? Otóż po tym, że zaproponuję, że to ona zapłaci. Oczywiście, żaden pan, przy zdrowych zmysłach, jej na to nie pozwoli i deliktanie wypersfaduje ten pomysłz głowy, jednak bez wątpienia kobieta pozostawi tym po sobie dobre wrażenie. Można będzie wtedy wyczuć, że nie interesuje jej sponsoring, ani zasobność portfela drugiej strony, a coś zupełnie innego.

Na kolejnych randkach sprawa wygląda już inaczej. Moim zdaniem nie ma nic złego w tym, żeby na nich zdarzyło się także zapłacić za nas naszej partnerce.

W przypadku związków partnerzy mogą umówić się w kwestii płacenia za kolacje, lody, czy inne przyjemności. Można robić to zawsze wspólnie, albo na zmianę. Można również nie przywiązywać do tego aż tak drobiazgowej roli, ale mimo wszystko pamiętać, że druga strona nie drukuje banknotów 100 złotowych na domowej drukarce.

Drogie panie – wymagacie od mężczyzn klasy, obycia, dobrych manier. Postarajcie się także pokazywać je nam. Pokażcie, że zależy wam nie na pieniądzach, darmowym jedzeniu, drinkach, ale po prostu… na nas

Brzydale

Jak wszyscy wiedzą, ludzie są wzrokowcami. Dla nas nie liczą się jakieś feromony, czy inne substancje chemiczne. Oceniamy innych po wyglądzie. Czy to jest dobre?

W kapitalistycznym świecie nie liczy się ogół, tylko jednostka. Nie będziemy jednak mówić tu o ustroju, ale o tym, jak ma się do tego bycie „brzydalem”. Ludzie w Polsce borykają się z bezrobociem, jednak wielokrotnie można spotkać się z dyskryminacją osoby ze względu na jej wygląd. Pracodawcy, widząc przed sobą dwie osoby o zbliżonych predyspozycjach, wybierają ludzi o atrakcyjnym wyglądzie. Często nawet gdy ta osoba ma mniejsze doświadczenie, właśnie ją wybierają. Dzieje się tak dlatego, że w dzisiejszym kapitalistycznym świecie mamy do czynienia z „rozmową kwalifikacyjną”, gdzie liczy się pierwsze wrażenie. Nawet najlepsze CV gaśnie w obliczu rudego pana o alabastrowej cerze, nosie usłanym piegami, a dodając do tego kościstą sylwetkę i krzywe zęby mamy już gościa spalonego po pierwszym podejściu. Rozmowa z nim będzie wyglądać inaczej niż z brunetem, 180 cm wzrostu, wyciągniętym wprost z solarium i o lekko ukształtowanej muskulaturze. Sami widzicie, brzydal przegrywa.

Brzydali jest wielu, wyglądają różnie, ale od zawsze są przedmiotem kpin, dowcipów i drwin ze strony „urodziwszych” od siebie. Wiem o tym bardzo dużo, bo podobnie jak inni brzydale, odbiegam od normy wyglądowej. Obojętnie, czy to gruby, łysy, wychudzony, wielkonosy, albo krzywozęby, każdy z nich chociaż raz w życiu poczuł się jakby był nikim. Spojrzenia dookoła siebie, śmiechy po kątach, głupie wyzwiska, to wszystko sprawia, że człowiekowi brakuje chęci do życia.

Do napisania tego artykułu skłonił mnie tekst o samobójstwach, bo często osobami widzącymi jedyny ratunek w śmierci są brzydale. Każdy z nas, kto kiedyś szydził z ludzkiego wyglądu, może się czuć odpowiedzialny za wszystkie dołki psychiczne brzydali, za ich załamania nerwowe i w dużej mierze niepowodzenia życiowe. Artykuł ma charakter subiektywny, bo nikt tyle nie wie o brzydalach, co oni sami. Uważam, że nie miałam źle, gdyż ludzie wyszydzają ze mnie, dopóki mnie nie poznają, ale ilu z brzydali nie ma takiej szansy. Wyrastają na ludzi zamkniętych w sobie i z kompleksami. Doprowadzają ich do tego ludzie, którzy patrzą oczami i mówią co im tylko do głowy przyjdzie. Może następnym razem, jak zobaczymy jakiegoś brzydala, nie skomentujemy go, nie będziemy się śmiać, ani też wpatrywać się z głupim uśmieszkiem na twarzy?