Optymizm – ucieczka przed rzeczywistością, czy szansa na lepsze życie?

Optymizm jest dzisiaj jedną z najrzadziej spotykanych cech w szczególności wśród młodzieży, co jest spowodowane problemami sercowymi, szkołą i kontaktami międzyludzkimi.

Największym odkryciem mojego pokolenia było zrozumienie faktu, że ludzie mogą zmieniać swoje życie poprzez zmianę stanu swego ducha.

Czym jest optymizm?

– Złudzeniem, że będzie lepiej?
Wielu ludzi sądzi, że optymizm nic nie daje, jest jedynie tylko głupią nadzieją na to, iż będzie lepiej, oraz ucieczką od rzeczywistości.

– Szansą na lepsze życie?
Wielu sądzi jednak, że jest szansą na mobilizację samego siebie, stawianiem wyzwań, oraz sposobem na uniknięcie tzw. “doła”.
Badania dowiodły, że:

Optymiści odznaczają się większą zdolnością zwalczania trudności i bardziej pomocną siecią stosunków socjalnych niż osoby widzące świat na czarno. To może chronić optymistów przed stresem i depresją.

Osoby patrzące z optymizmem w przyszłość odznaczają się lepszym zdrowiem psychicznym niż pesymiści. Naukowcy teoretyzują, że jedną z możliwych przyczyn tego jest fakt, iż optymiści częściej tworzą mocne więzy z innymi, co – jak stwierdzono – jest czynnikiem zwiększającym zdolność pokonywania stresów. Ponieważ optymistycznie nastawione osoby mogą być bardziej uzdolnione, jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie i przyciągają inne osoby – mogą one łatwiej budować sieci powiązań socjalnych.

Istnieją dwie potencjalne przyczyny niższego poziomu stresu u optymistów: mocne przyjaźnie i świetne zdolności zwalczania trudności. I tak na przykład częściej stwierdzali, że czują, iż znają kogoś, kto mógłby im pomóc w przeprowadzce lub pożyczyłby samochód.

Optymiści funkcjonują lepiej niż pesymiści, gdyż są bardziej skłonni do polegania raczej na efektywnej zdolności zwalczania trudności zwanej pozytywną reinterpretacją i wzrostem, niż na metodach nieefektywnych, takich jak przeczenie i wycofanie się. Pozytywna reinterpretacja jest to spojrzenie na złą sytuację w celu znalezienia jej pozytywnego aspektu, czyli interpretowanie problemu jako wyzwania.

Przepraszam – jedno słowo, dwa problemy

W dzisiejszych czasach w zapomnienie odchodzą słowa bardzo proste, ale jakże uprzyjemniające relacje międzyludzkie. Chodzi mi tu o takie zwroty jak „dziękuję, proszę, przepraszam

Każdy z nas dba głównie o siebie, o swoje szczęście, o spełnienie pewnych ambicji, o godziwą przyszłość. To jest zrozumiałe i jak najbardziej właściwe. Coraz częściej jednak, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, zaczynamy iść po przysłowiowych trupach. Depczemy ludzi, rozpychamy się łokciami, byleby tylko dojść najdalej jak się da. Oczywiście raczej żadne z nas nie ma zamiaru się potem wracać i przepraszać, w końcu „cel uświęca środki”, nawet, jeśli takowe maja owocować krzywdą drugiego człowieka.

Osoby nam bliskie, których zapewne nie chcieliśmy nigdy skrzywdzić umyślnie, też często są ofiarami naszego wyścigu szczurów. Bo to przecież one najczęściej odczuwają skutki naszych porażek. To na nich wyładowujemy swoją złość w kłótniach, to na nich krzyczymy, koncentrując w tym krzyku całą złość na świat i jego niesprawiedliwość. W momencie kulminacyjnym zapominamy o tym, że druga strona też ma swoje racje i uczucia. Jesteśmy wtedy stuprocentowymi egoistami, ważne jest tylko to, abyśmy przeforsowali swoje zdanie, osiągnęli swój cel, wyładowali negatywne emocje itd. Rzadko kto myśli o tym, jakie będą skutki naszego zachowania. Potem, już po wszystkim, zapominamy o sprawie i wszystko jest OK.

Jeśli nie poświecimy nawet chwilki na zimne i obiektywne przeanalizowanie sprawy, na próbę zrozumienia drugiego człowieka oraz jego odczuć, to nie zobaczymy swojej winy i będziemy żyć w mylnym przeświadczeniu, że wszystko jest dobrze, bo przecież mieliśmy rację. I tak to się będzie powtarzać w nieskończoność, coraz bardziej psując nasze relacje z bliskimi. Przecież wystarczy chwila zadumy, mały rachunek sumienia i proste „przepraszam”. Tylko kto miałby czas na takie głupoty? Przecież wyścig szczurów trwa. Chociaż są osoby, które przepraszanie traktują niemalże jako hobby. Robią to przy byle okazji, zapewne z dbałości o czystość sumienia, lecz zapominają o jednym.

„Przepraszam” to nie tylko jedenaście liter złączonych w jedno banalne słówko, które można rzucić, jak sytuacja zaczyna być niemiła. „Przepraszam” to przyznanie „tak, zrobiłem źle, nie miałem racji, może nieumyślnie, ale skrzywdziłem drugiego człowieka”, to obietnica „będę się starał nie czynić tak więcej”. Oczywiście człowiek jest tylko człowiekiem, a nerwy nerwami, zapewne kiedyś znów stracimy panowanie nad sobą i polecą ostre słowa. Ale sam fakt, że zdajemy sobie sprawę ze swoich błędów i staramy się ich nie powtarzać nagminnie, odkupuje część naszych win. Fałszywe „przepraszam” tego nie uczyni.

Ludzie, którzy sądzą, że to słowo jest ich przepustką do dalszego krzywdzenia innych, przedstawiają sobą najgorszy rodzaj hipokryzji. Są nawet gorsi od tych, którzy „przepraszam” nie mówią nigdy. Tamci nie widzą swoich win, są zbyt zajęci pogonią za szczęściem, ale przynajmniej nie kłamią w żywe oczy i nie dają obietnic bez pokrycia. Możemy mieć nadzieje, że w końcu zatrzymają się na chwilę i spoglądając za siebie zauważą, że kogoś skrzywdzili. Może wtedy z ich ust padnie to prawdziwe „przepraszam”. A jaką mamy gwarancję szczerości w przypadku osoby, która nadużywa tego słowa? Żadnej.

Przepraszam – jedno słowo, dwa problemy. Żeby rozwiązać pierwszy z nich, musimy się zatrzymać, zastanowić, przemyśleć wszystko, aby zrozumieć, co jest złe i umieć wyciągnąć z tego jakieś wnioski. Jeśli jednak wiemy, że robimy źle i czynimy tak z premedytacja oraz nie zamierzamy przestać, to przynajmniej bądźmy szczerzy i zostawmy „przepraszam” w spokoju. Nie brudźmy tego własną hipokryzją, niech pozostanie czyste dla tych, którzy rozumieją istotę tego krótkiego, ale jak potężnego i magicznego słowa.

Sytuacje trudne cz 4

– fantazjowanie – mechanizm jednocześnie pomocny jak i destrukcyjny, gdy wyobrażamy sobie, jak zrobilibyśmy coś (np. jak wyglądałby nasz wykład). Dobre – układanie sobie scenariusza PRZED wydarzeniem. Złe – gdy doświadczyliśmy porażki a w domu, zamiast analizować co poszło nie tak, snujemy scenariusze “co by było gdyby”
– sublimacja – uwznioślenie. Przemieszczenie takiego celu popędowego, który nie jest akceptowalny, na taki cel, który zdobędzie aprobatę społeczną. Przykładowo, jeśli ktoś ma skłonności sadystyczne, to może wybrać społecznie akceptowany zawód np. dentysty, rzeźnika, chirurga
– kompensacja – MOŻE COŚ W ŻYCIU ZMIENIĆ – kiedy człowiek zaczyna ciężko pracować w dziedzinie, w której jest słaby, i zaczyna odnosić w niej sukcesy
– nadkompensacja – MOŻE COŚ W ŻYCIU ZMIENIĆ – gdy jesteśmy słabi w jakiejś dziedzinie, zaczynamy ciężko pracować i odkładamy wszystko inne na bok, i zaczynamy odnosić w tej dziedzinie jakieś sukcesy
Mechanizmy obronne łatwiej zaobserwują inni u nas niż my sami. Mając pewne zdolności do autoanalizy, będziemy potrafili sami je u siebie dostrzec.

Sytuacje trudne cz 3

Nie trzeba wiedzieć o istnieniu mechanizmów obronnych, aby ich używać. Czasami jednak zbyt często sięgamy po mechanizmy obronne w sytuacjach trudnych. One zniekształcają nam rzeczywistość, powodują że sami przed sobą ukrywamy problemy.
Najczęściej stosowane mechanizmy obronne:
– wyparcie – wypieramy myśli o przykrym doświadczeniu, próbujemy wymazać z pamięci przykre wspomnienia
– projekcja – nienajlepsze motywy, które nam towarzyszą, przypisujemy innym. Zwalnia nas to z poczucia odpowiedzialności. To, co sami czujemy, przypisujemy innej osobie, i czujemy się z tym lepiej
– racjonalizacja (nie ma nic wspólnego z racjonalizmem) – samooszukiwanie się, utrzymywanie dobrego mniemania o sobie, poszukując usprawiedliwienia dla tego, co nam w życiu nie wyszło. Są takie dwa typy racjonalizacji – “kwaśne winogrona” (kiedy czegoś bardzo chcieliśmy, nie wyszło, i nagle mówimy “nie nie nie, to wcale nie było takie dobre”) i “słodkie cytryny” (gdy spotkało nas coś niemiłego, a my próbujemy szukać w tym pozytywów)
– regresja – charakterystyczna dla okresu dziecięcego. Zejście na poziom funkcjonowania niższy niż wskazywałby na to nasz wiek, np. gdy w przypływie agresji czy złości niszczymy swoją własność,  lub gdy mamy napad złego humoru “no bo tak”
– fiksacja – gdy powtarzamy uparcie nieskuteczny wzór zachowania. Co to daje? Daje nam to poczucie, że coś robimy, a to że to jest nieskuteczne, całkowicie nam ucieka

(ciąg dalszy w kolejnym wpisie)

Sytuacje trudne cz 2

Sytuacja zakłócenia – gdy trafiamy na jakąś przeszkodę. Przykładowo, zatrzaśnięcie drzwi z kluczem w środku – nie potrafimy wejść do środka, bo klucz został po drugiej stronie. Autobus uciekł, brzydka pogoda, brak wiedzy na egzaminie – to również sytuacje zakłócenia. Krótkotrwała frustracja również może być sytuacją zakłócenia.
Sytuacja deprywacji – brak lub utrata czegoś. Np. deprywacja fizyczna – gdy jesteśmy głodni, a nie mamy możliwości zdobycia pożywienia. Stan taki zagraża już zdrowiu i życiu. Może być sytuacja deprywacji sensorycznej – gdy nie dopływają pewne bodźce, np. wzrokowe, słuchowe, różne informacje z otoczenia. Może również wystąpić deprywacja informacyjna – brak informacji o tym, co się dzieje na świecie. Sytuacją deprywacji nazwiemy również śmierć bliskiej osoby.
Odpowiedzią na sytuacje trudne jest stres.
Mechanizmy obronne – stosujemy je wszyscy, nieświadomie. Sięgając po nie, nie jesteśmy tego świadomi, jednak po pewnym czasie, analizując sytuację, możemy stwierdzić, że zastosowaliśmy mechanizmy obronne. Po co one są?
Sytuacje trudne powodują wzrost napięcia emocjonalnego. Człowiek źle się z nim czuje, w związku z tym szukamy sposobów, aby to napięcie szybko zredukować. Jest to funkcja mechanizmów obronnych.
Mechanizm obronny nie rozwiąże żadnego problemu (za jednym wyjątkiem), jednak doraźnie pomaga przejść sytuację trudną.

Sytuacje trudne cz 1

Wyróżniono cztery rodzaje sytuacji trudnych:
– zagrożenie
– przeciążenie
– zakłócenie
– deprywacji
Sytuacja zagrożenia – wtedy, kiedy zagrożona zostaje wartość dla nas cenna, np. zagrożenie zdrowia, zagrożenie życia. Gdy ktoś nas atakuje, czujemy zagrożenie. Gdy chorujemy, to również z naszego punktu widzenia będzie to sytuacja zagrożenia. Sytuacja zagrożenia może mieć również charakter społeczny, np. gdy ktoś nas publicznie zniesławia i psuje nasze dobre imię. Również kompromitacja w naszym odbiorze jest sytuacją zagrożenia. Utrata majątku, nasilona krytyka – to również sytuacje zagrożenia.
W sytuacjach zagrożenia postrzeganie jest trochę rozszerzone. Jeśli jesteśmy związani z inną osobą, to my jej trudną sytuację również odbieramy jako coś, co dla nas jest trudne.
Nie tylko realne sytuacje są dla nas sytuacjami trudnymi. Również przewidywanie czegoś i wiązane z tym emocje i napięcie stanowią dla nas sytuację trudną, np. czekanie na egzamin, występ.
Sytuacja przeciążenia – pojawia się wtedy, gdy nasze możliwości psychiczne lub fizyczne są na granicy. Duża ilość trudnych, stresotwórczych czynników stanowi dla nas sytuację przeciążenia.
Jeżeli się spotykamy z sytuacjami przeciążenia jednostkowo i nie jest ich dużo, to efektem jest odczucie zmęczenia, zniechęcenia. Częstsze sytuacje przeciążenia prowadzą do zwiększonego stresu i obniżeniem naszej odporności i większą podatnością na niektóre choroby.