Bo życie to nie bajka…

„Żyj tak, żeby przez Ciebie nikt nie płakał.”

Powiedzcie mi – jak można przejść życie, by wszystkim było dobrze, by nikt przez nas nie płakał? Przecież to bzdura! No tak, ktoś napisze, że trzeba się chociaż starać. Ja piszę, że nie – nie trzeba. Żyłam tak. Niby dziecku jest łatwiej obdarowywać szczęściem, dawać od siebie jak najwięcej, żyć tak, by inni byli szczęśliwi. Z czasem jednak porzucona naiwność i ślepa wiara w ludzi przemienia się w troskę o własne dobro.

Egoizm? Czemu nie… Każdy człowiek jest w głębi duszy egoistą. Ktoś mi kiedyś powiedział, że jeśli w życiu będziesz musiała sprawić, że ktoś zapłacze, nie bój się tego, nie żyjemy w utopijnym świecie, gdzie każdy uśmiecha się serdecznie do drugiego człowieka. Łzy oczyszczają, łzy uczą, a co cię nie zabije, to cię wzmocni. Nie chodzi mi o to, by ranić, by zadawać ból. Próbuję zwrócić uwagę na bardzo cienką granicę pomiędzy dobrocią a destrukcyjnym zachowaniem w stosunku do samych siebie. Na świecie jest wiele osób, które tylko czekają na swoje „ofiary” – wykorzystają twoją naiwność, zdepczą i odejdą bez słowa podziękowania, a ty staniesz się tylko kolejnym szczeblem, po którym trzeba się wspiąć, by być jeszcze wyżej. Zapamiętaj jedno zdanie: „Miej serce otwarte dla wszystkich, zaufaj niewielu.”

To tak jak słowa, że człowiek jest z natury dobry. Nie, nie jest. Mała niewinna istotka brutalnie wrzucona jest w paszczę rzeczywistości, którą tworzą źli ludzie. By przetrwać, musi kroczyć razem z nimi, chociaż nie… musi biec, musi ich przegonić, aż stanie się jak ci, których goniła. Bo tu nie ma moralności, tu nie ma współczucia, tu jest prawo dżungli. Dlaczego tak pesymistycznie postrzegam świat? A może brutalnie obiektywnie?

Tak, są na świecie dobrzy ludzie. Nawet jest ich wielu. Swoją walkę o szczęście wygrają jednak jedynie ci, którzy zdają sobie sprawę z tego, czym jest życie w dzisiejszych czasach. To nie zabawa, choć można je nazwać grą – bez zasad, w której większość oszukuję, byle do celu, byle być lepszym, byle nie przegrać. Zaślepieni głupcy walczą, a sami nie wiedzą, o co. Spójrz czasem na mijających cię przechodniów. Który spojrzy ci w oczy? Czy ktokolwiek zwróci wbity w chodnik wzrok, by dostrzec drugiego człowieka? Jadąc dzisiaj autobusem przyglądałam się starszej kobiecie. Za mną dopiero 18 lat, ona przeżyła o wiele więcej. Zastanawiam się, kim może być, dokąd jedzie, czy ktoś na nią czeka… Po co? Nie wiem. Może w głębi duszy, tak naprawdę to nie chcę być egoistką…